O tym dniu myślę z lękiem

 Już od kilku lat Sylwester nie kojarzy mi się z dobrą zabawą. Teraz myślę o tym dniu z lękiem. W ten wieczór siedzimy pod stołem i tulimy psa, który trzęsie się ze strachu. Serce się kraje, gdy się na nią patrzy. Pierwszy Sylwester z naszą, wtedy jeszcze młodziutką suczką, był bardzo miły. Mieszkamy pod lasem mamy niewielu bliskich sąsiadów, więc tylko z oddali podziwialiśmy fajerwerki stojąc na ganku. Jednak już w następnym roku idylla się skończyła, nasz sąsiad zaraz za płotem już o 20 godz. odpalił znienacka petardy, wystraszyliśmy się wszyscy, a nasza suczka ma uraz na całe życie.

Fajerwerki to rozrywka nie tylko sylwestrowa, u nas zaczynają się już przed Bożym Narodzeniem, w tym roku byłam świadkiem jak siedmioletnia córka sąsiadów uciekła z płaczem domu słysząc wystrzały petard. Byłam zdziwiona, ponieważ na co dzień to bardzo odważna dziewczynka. Nie przeżyła żadnego wydarzenia, które mogłoby się źle kojarzyć,  a jednak… Pamiętam jak, dawno temu, mój dziadek rzucał się do radia, żeby je wyłączyć, gdy tam audycja sportowa zaczynała się słowami „oj strzelaj, strzelaj…”, no ale to już inna historia, a może nie?